Niezbędnik akwarelisty...

Jak malować akwarelą w plenerze? Słów kilka o niezbędniku malarza plenerowego.


Jakiś czas temu opowiadałam Wam o stołowej sztaludze z Lidla Sztaluga ta świetnie sprawdza się podczas malowania małych prac w domowym zaciszu. Byłam bardzo ciekawa czy w plenerze taka sztaluga również zda egzamin. Musiałam to w końcu sprawdzić, zwłaszcza że pogoda zachęca do wyjścia w plener. Do tego będę również Was dzisiaj zachęcać. A co jeszcze zabrać ze sobą na taki plener malarski? 


Plener malarski to nic innego jak malowanie na świeżym powietrzu, w otoczeniu pięknej przyrody lub miejskiej architektury. Na taki plener może wybrać się każdy, nie wymaga on wielkich nakładów kosztów i ogromnego planowania. Wystarczy spakować swoje ulubione materiały do pracy i wybrać się na spacer. Ja wszystkie swoje przydasie do malowania akwarelą spakowałam do walizkowej sztalugi i wyruszyłam malować na łąkę.


Co zabrać ze sobą wybierając się na krótki plener malarski?
 Oto moja propozycja:
  • blok do akwareli ten, na którym najlepiej się nam maluję,
  • taśmę malarską, oklejam nią boki papieru, aby zrobiła się ładna estetyczna ramka wokół pracy,
  • pojemnik na wodę, butelka z czystą wodą, 
  • mały spryskiwacz, bardzo przydatny zwłaszcza w ciepłe dni, gdy farby i praca bardzo szybko wysycha, 
  • pudełko z farbami i paletka,
  • najczęściej używane pędzle, 
  • ołówek, gumka, 
  • papierowe ręczniki,
  • żółć wołowa, ja dodaje kilka kropli do spryskiwacza z wodą, ale nie jest to konieczne,
  • olejek do opalania, sprej na komary, 
  • coś do picia lub jedzenia jak planujemy dłuższą wyprawę.







Jak malować akwarelą w plenerze? 

Oczywiście wszystko zależy od tematu, jaki obraliśmy sobie do malowania. Ja wybrałam łąkę, trawę, dmuchawce, dlatego postawiłam na bardzo spontaniczny szybki szkic i takie malowanie. Nie skupiałam się na szczegółach budowy roślin, zależało mi natomiast na uchwyceniu tej lekkości i ulotności dmuchawców. Wszystko zależy od Waszej pomysłowości, kreatywności oraz sposobu pracy. Muszę się Wam przyznać, że dawno nie malowałam tak spontanicznie bez wcześniejszego przemyślanego szkicu i planowania. Cała praca nad dmuchawcami trwała niecałe 30 minut i jestem z nich bardzo zadowolona.











O czym należy pamiętać, malując w plenerze?  
  • Należy zabrać ze sobą sporą ilość wody, do płukania pędzli, spryskiwania pracy oraz do picia. Malując na dworze zwłaszcza w ciepłe słoneczne dni, trzeba liczyć się z tym, że nasza praca będzie bardzo szybko wysychała. Dlatego ja na samym początku całą powierzchnię papieru zmoczyłam wodą, tak jak do napinania  odczekałam chwilkę i zaczęłam malować. Stworzyłam w  ten sposób bardzo fajne rozlane plamy barwne.   
  • Naszą pracę należy od czasu do czasu spryskać wodą, ale z pewnej odległości, chodzi o to, aby ją zwilżyć, ale nie rozmyć już powstałych plam koloru, świetnie sprawdza się do tego mały spryskiwać.
  • W plenerowym malowaniu świetnie sprawdza się również AQUAS BRUSH, o którym już Wam kiedyś więcej pisałam. Aquas brush to specjalny pędzel z pojemnikiem na wodę, wystarczy go lekko ścisnąć i woda sama spływa na włoski pędzla. Nie wymaga on ciągłego maczania w wodzie, bardzo praktyczny i przydatny gadżet.
  • Jak macie więcej czasu i chcecie wykonać bardziej szczegółową pracę, to polecam zabrać ze sobą płyn maskujący. Pozwoli on Wam  zabezpieczyć  niektóre fragmenty pracy, które wymagają większego skupienia, albo zachować naturalną biel papieru.
  • Nie zapomnijmy również o odpowiednim, wygodnym ubraniu oraz kremie z filtrem i środku odstraszającym komary. 

 

Walizkowa sztalug to świetny patent na przechowywanie oraz transport wszystkich niezbędnych materiałów akwarelisty potrzebnych do pracy w plenerze. Jest lekka, wygodna, pojemna. Po otwarciu walizki wszystkie materiały mamy na widoku, na wyciągnięcie ręki. Jak najbardziej polecam. 


Zdjęcia z pleneru zawdzięczam mojemu mężowi :) Ja malowałam, on kręcił się  obok z aparatem. Udało mu się uchwycić cały proces powstawania akwareli. Tak oto powstała ta historia:)

Kochani zachęcam Was bardzo gorąco do wyjścia w plener, nieważne czy rysujecie, malujecie, szydełkujecie praca na świeżym powietrzu w otoczeniu przyrody, jest o wiele przyjemniejsza...


Do zobaczenia 
Anka  

11 komentarzy:

  1. Przepiękna akwarelka! Bardzo Ci dziękuję za ten post! Ostatnio myślałam o namalowaniu ostatnich dmuchawców, chodziło mi właśnie o tę ich lekkość i ulotność, nie do końca wiedziałam jak się za to zabrać. Myślę, że dużo daje samo wyjście w plener, bo malowanie dmuchawców (zresztą innych kwiatów też) stojących w słoiku na stole w pracowni nigdy nie będzie tym samym, co tworzenie w otoczeniu przyrody :). Przydadzą mi się także Twoje techniczne podpowiedzi. Ale mam takie pytanko - cóż to jest takiego ta żółć wołowa?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci bardzo, malowanie w plenerze jest bardzo fajną sprawą, widzimy wszystko w nieco innym świetle, gorąco polecam:) Żółć wołowa to takie medium do akwareli, wpływa na rozprowadzanie farb po powierzchni, skraca czas schnięcia farb, poprawia chłonność papieru. Ja zawsze dodaje kilka kropli do wody którą moczę papier a później pędzle, podczas malowania.

      Usuń
    2. Dzięki! Z akwarelą dopiero się oswajam i o tej żółci jeszcze nie słyszałam. Zawsze warto wypróbować takie dodatki :).

      Usuń
    3. Żółć wołowa nie jest niezbędna do malowania akwarelą, zwłaszcza na początku przygody z tą techniką. O wiele ważniejsze moim zdaniem są farby i papier. Ja dopiero od niedawna używam żółci i nie mam jeszcze o niej wyrobionego zdania, jest w fazie testów. Trzymam kciuki za oswajanie:)))

      Usuń
  2. Piękna jest ta plenerowa historia. Nigdy nie malowałam na dworze, ale czasami biorę szkicownik, kiedy idę z synem na plac zabaw i wiem, że tworzenie na świeżym powietrzu jest wyjątkowe. Mogę się tylko domyślać jak wspaniale jest malować na łące ach:)
    Obraz, który namalowałaś jest wspaniały!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo:) Malowanie na dworze to świetna sprawa, ja zawsze zabierałam ze sobą szydełko i coś tam dłubałam, przy dwóch urwisach trzeba mieć oczy do o koła głowy i nie za bardzo da się skoncentrować na malowaniu. Chłopcy teraz są starsi i to już całkiem inna sprawa:) Pozdrawiam

      Usuń
  3. Piękne dmuchawce :-) Plenery uwielbiam, bez względu właśnie na to, co w nich robię ;-) Miło Cię widzieć Aniu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się bardzo i dziękuję za komplement:)) Pozdrawiam

      Usuń
  4. a ja z niecierpliwością czekam na nową tapetę na lipiec ! <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Pani Anno, bardzo dziękuję za wszystkie instrukcje i porady w Pani blogu. Przeczytałam już chyba prawie wszystko. Jako plastyk, grafik projektant, przez ostatnie 30 lat zajmowałam się grafiką komputerową. Teraz jestem na długo oczekiwanej emeryturze i z wielką przyjemnością wracam znowu do technik tradycyjnych. Znowu, ale i od nowa, a dokładniej: od zera. Dlatego tym cenniejsze dla mnie są Pani wpisy. Dużo zmieniło się w materiałach plastycznych od moich czasów studenckich. Za komuny zdobycie czegokolwiek do malowania to był wyczyn. Dobry papier, lepsze farby - to były wyśnione skarby. Jeżeli malunek tymi materiałami się nie udał, odczuwało się to jako ogromną stratę. Dziś to kwestia zasobności portfela, bo dostęp do najlepszych materiałów jest bez ograniczeń. Macie szczęście, kochane młodziaki, że żyjecie w innych czasach. No nic. Zaczynam od zera i dużo muszę się nauczyć o nowych dla mnie utensyliach malarskich. Najważniejsze, że daje mi to znowu radość, czego oczywiście wszystkim życzę. A czy wyjdzie z tego jakieś wartościowe dzieło, to mniej ważne. Ważne, żeby to, co się robi, sprawiało frajdę. Póki co, sprawia :) Pani Aniu, Pani dmuchawce są piękne, patrzenie na Pani pracę daje mi dużą przyjemność. Pozdrawiam serdecznie Panią i wszystkich zakręconych malarstwem. Niechaj Wam wszystko udaje się jak najlepiej :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pani Barbaro, bardzo dziękuję za tyle miłych słów. Bardzo się cieszę, że moje posty są dla Pani przydatne i inspirujące. To prawda mamy teraz bardzo duży wybór materiałów i czasami to jest problem, bo ciągle szukamy czegoś nowego, lepszego, a w sztuce najważniejsze nie są materiały a radość jaką daje nam sam proces twórczy oraz ćwiczenie i doskonalenie swoich umiejętności. Trzymam kciuki za pasję jaką Pani na nowo u siebie odkryła, jestem pewna że przyniesie dużo radości. Pozdrawiam

      Usuń

Copyright © 2014 Na skrzydłach anioła , Blogger